poniedziałek, 25 lutego 2013

Rozdział 5.

Dziś w nocy spałam spokojnie. Obudziłam się kilka minut po 11.Wyjrzałam za okno aby sprawdzić jaja jest pogoda, nie było za ciekawie no ale jak to w Londynie... Na nogi założyłam moje kapcie z małpkami iz eszłam na dół. Włączyłam telewizor przełączając od razu na MTV. Akurat leciała jedna z moich ulubionych piosenek Jessie J - Price Tag, od razu poprawił mi się humor. Poszłam do kuchni zrobiłam sobie płatki i poszłam usiąść na kanapę. Akurat zaczynał się jakiś program o gwiazdach na żywo. Dziennikarka która prowadziła ten program powiedziała: "A teraz zapraszamy do nas One Direction!" Nie wiem dlaczego ale zakrztusiłam się po jej słowach. Z uwaga zaczęłam oglądać cały wywiad chłopaków, był ciekawy opowiadali jak ich życie zmieniło się po tym jak zostali sławni. Pokazywali też zdjęcie chłopaków jak byli jeszcze mali. Najbardziej spodobało mi się zdjęcie młodego Haziątka. 5 minut potem wywiad się skończył. Postanowiłam zadzwonić do chłopaków i pogratulować im tak wspaniałego wywiadu.
-Cześć Harry.
-O hej Oli, właśnie miałem do ciebie dzwonić.
-Wiesz, ze słodko wyglądałeś jak byłeś mały?  - zaśmiałam się.
-Wiem, wiem, wszystkie laski na mnie leciały.
-O widzę Styles wysoka samoocena.
-Haha żartowałem. - zaśmiał się. - A co tam u ciebie? Jak zamierzasz spędzić ten dzień?
-Zamierzam cały dzień leżeć na łóżku z laptopem na kolanach i kubkiem gorącej herbaty w ręce a ty?
-Nawet nie wiesz jak ci zazdroszczę. Ja za chwile idę z chłopakami na kolejny wywiad i na jakąś tam sesje zdjęciową.
-Nie masz czego. W takim razie powodzenia wam życzę. Nie będę wam już przeszkadzać..
-Nie no co ty nie przeszkadzasz. Dla ciebie zawsze znajdę czas aby pogadać. Ej Harry z kim gadasz?
Usłyszałam w słuchawce głos Lou. -Wziąłem na głośnomówiący. - powiedział Loczek.
-Cześć przywitałam się z innymi.
-Hej Oli. - odpowiedzieli chórkiem. 
Rozmawialiśmy jeszcze jakieś 10 minut bo chłopaki musieli już iść.
Ja ta jak już powiedziałam wcześniej zrobiłam sobie gorącą herbatę i poszłam na górę. Weszłam pod kołdrę biorąc ze sobą laptopa i ułożyłam się wygodnie. Standardowo weszłam na tt i fb. Nic ciekawego nie było więc postanowiłam zrobić sobie maraton z Harry'ego Pottera. Dotrwałam do 3 części potem oczy zaczęły mnie strasznie boleć i nie dałam rady oglądać dalej. Była godzina 15 kiedy do drzwi zadzwonił dzwonek.
-Ciekawe kto to? - powiedziałam sama do siebie.
-Cześć Oli. Pamiętasz mnie?
-Jezu Megan! jak ja cię dawno nie widziałam. Skąd ty się tu wzięłaś? - powiedziałam przytulając ją jednocześnie. - Wchodź przecież nie będziemy stały w drzwiach.
-A no wiesz.. Tak jakoś samo wyszło. Rozglądałam się za pracą i jakoś trafiło na Londyn.
-Skąd wiedziałaś gdzie mieszkam? - zapytałam zdziwiona.
-Zadzwoniłam do Emily bo twojego numeru nie miałam..
-Jaka małpa. Mogła mi powiedzieć, ze przyjeżdżasz, zrobiłabym coś do jedzenia a przede wszystkim ubrała bym się jakoś. - obie się zaśmiałyśmy. -Siadaj na kanapie, ja pójdę się przebrać, poczekaj chwilkę.
-Okej.
Ubrałam się w to i zeszłam na dół do Megan.

______
Przepraszam, że taki krótki ale chciałam coś dodać.
Ej, dlaczego nie komentujecie?  Jest mi z tego powodu BARDZO PRZYKRO :(
POD TYM ROZDZIAŁEM MA BYĆ PRZYNAJMNIEJ 4 KOMENTARZE INACZEJ ROZDZIAŁU NIE DODAM...

piątek, 15 lutego 2013

Rozdział 4.

Obudziłam  się dziś w bardzo dobrym humorze. Za oknem świeci słońce co w Londynie zdarza się rzadko. Wstając z łóżka spojrzałam na zegarek pokazywał godzinę 11. Podeszłam do szafy, wyjęłam z niej to i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic ubrałam, umalowałam się zajęło mi to w sumie 40 minut. Zeszłam na dół gdzie po kuchni krzątała się Emily.
-Hej kochana. - mówiłam przytulając ją jednocześnie.
-Hej siadaj do stołu.
-Mmm, ładnie pachnie co to?
-Naleśniki, twoje ulubione. - powiedziała z tym jej charakterystycznym uśmieszkiem.
-O dziękuje. To jest jakaś okazja że ty robisz mi śniadanie? - zdziwiłam się.
-Nie. Chciałam ci sprawić przyjemność. Zawsze to ty robiłaś mi śniadanie wiec chociaż raz ja chciałam cie wyręczyć w tym.
-Jeszcze raz dziękuje.
-Nie ma za co kochana.
-Wiesz co... Może dziś wybrałybyśmy się na jakiś spacer a potem do kina?
-Świetny pomysł. Zjemy i idziemy?
-Jasne.
Jak powiedziałyśmy tak rozrobimy. Najpierw przechadzałyśmy się po londyńskich uliczkach potem poszłyśmy pod London Eye. Oczywiście Em nie mogla przepościć takiej okazji i zrobiła nam parę zdjęć.
-Pójdziemy do jakiejś kawiarni napić się czegoś, zjeść?
-Ok. W sumie to ja tez trochę zgłodniałam. - odparłam
Będąc w kawiarni zajęłyśmy stolik po czym złożyłyśmy zamówienie.
-Ja poproszę kawę z mlekiem i możne kawałek szarlotki.
-Ja poproszę to samo. - powiedziała Em milo się uśmiechając. -Mam nadzieję, ze nie będziesz się nudziła beze mnie.
-No nie wiem, oprócz ciebie i chłopaków nikogo nie znam. A oni tez wyjeżdżają.
-Właśnie a propos nich. Kiedy mnie z nimi poznasz? - spytała z tym swoim uśmieszkiem.
-Będzie to możliwe dopiero za trzy tygodnie.
-No cóż. Będę musiała poczekać.
-Nie masz wyjścia. - zaśmiałyśmy się dość głośno.
W międzyczasie kelnerka przyniosła nam masze zamówienie, gdy skończyłyśmy jeść była godzina 16.
-Może teraz pójdziemy  do kina? - spytałam przyjaciółki.
-Okej.
Nie wiedziałyśmy co wybrać w końcu zdecydowałyśmy się na Hobbita. Seans trwał mniej więcej dwie godziny. Potem udałyśmy się do domu bo Em musiała się jeszcze spakować bo jutro rano miała już wylatywać do Paryża.
-Nie powiem. Film był świetny - wyraziła swoja opinie Em.
-Zgadzam się z tobą.
Weszłyśmy do domu ja udałam się do kuchni w celu przygotowania kolacji a Emily poszła się spakować.
-Emily! Kolacja na stole! - krzyknęłam aby usłyszała.
-Już idę!
Po zjednanej kolacji Em pomogła mi włożyć talerze do zmywarki i pożegnałyśmy się życząc sobie milej nocy po czym rozeszłyśmy się do swoich pokoi.
Usłyszałam jak mój telefon cały czas wibruje. Odebrałam.
-Tak słucham?
-No nareszcie! Myśleliśmy ze coś ci się stało. Dzwoniłem cały dzień a ty nie odbierałaś.
-Przepraszam rano zapomniałam wziąć ze sobą telefonu.
-Dobrze wybaczam ci. - zaśmiał się.
-Co tam u ciebie i u chłopaków?
-Jak na razie jest dobrze, jutro mamy pierwszy koncert boje się trochę..
-Ty? Czego?
-No wiesz.. Zawsze stresuje się przed koncertem
-Wszystko będzie dobrze zobaczysz. Przecież to nie będzie pierwszy raz jak wychodzisz na scenę..
Rozmawiałam z chłopakiem jeszcze jakieś 15 minut. Rozłączyłam się wzięłam z szafy piżamę poszłam do łazienki wzięłam prysznic po czym położyłam się do łózka, wzięłam jeszcze na chwile laptopa na kolana. Weszłam na tt i zobaczyłam, ze Harry dodał wpis o treści: 'Usłyszałem jej głos, teraz mogę spokojnie zasnąć.' - czytając to uśmiechałam się pod nosem
Odłożyłam laptopa na szafkę nocna. Przykryłam się kołdra i zasnęłam od razu.
Obudziłam się i 7 bo chciałam jeszcze odprowadzić Em na lotnisko. Jak co rano wzięłam z szafy ubranie i poszłam do łazienki wykonać poranna toaletę. W domu było cicho wiec pomyślałam ze Em jeszcze nie wstała. Poszłam do jej pokoju by upewnić się. Tak jak myślałam Em jeszcze słodko spala, pewnie będzie się wydzierać "Czemu wcześniej mnie nie obudziłaś?!"
-Emily, wstawaj. - zaczęłam lekko potrząsać jej ramie.
-Mamo jeszcze chwilka... - zaczęła majaczyć
-Em to ja Olivia wstawaj bo zaraz spóźnisz się na samolot.
-Co?! Czemu wcześniej mnie nie obudziłaś?!- powiedziała a raczej krzyknęła zrywając się z łózka.
-Spokojnie.. Idź teraz do łazienki przebierz się w to. - podałam jej ubrania które leżały na fotelu przyszykowane już wczoraj. - A ja pójdę zrobić śniadanie i się wyrobimy spokojnie.
-Dzięki kochana. Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła.- mówiła całując mnie w policzek.
-No właśnie nic - zaśmiałam się. - Dobra idź się przebrać. Spotkamy się na dole.
Nie czekając na odpowiedz przyjaciółki zeszłam na dol aby zrobić nam śniadanie. Postanowiłam zrobić 4 omlety i ciepła herbatą.
Emily zeszła po 20 minutach już ubrana.
-Mmm jak ładnie pachnie co to?
-Omlet.
-Mówiłam ci już ze jesteś kochana?
-Tak chyba z milion razy. - obie zaśmiałyśmy się i zasiadłyśmy do stołu.
Była 8.30 kiedy wyjechałyśmy z domu. Na lotnisko dotarłyśmy po 30 minutach.
-Oli ja już muszę iść za chwile mój samolot odlatuje.
-Będzie mi ciebie brakowało. - powiedziałam ze łzami w oczach.
-Oj nie płacz. To tylko dwa tygodnie, szybko zleci.
-Łatwo ci mówić, dwa tygodnie bez ciebie to stracone dwa tygodnie.
-Przecież będziemy do siebie dzwoniły. Będzie dobrze. Przepraszam ale już muszę iść.
Widziałam jak Em do oczu też napływają łzy.
-Okej idź idź. Kocham cię. Pamiętaj nie zrób nic głupiego.
-Pamiętam pamiętam. Tez cię kocham. Będę tęsknić.
-Jak już wylądujesz napisz chociaż sms'a.
-Na pewno napiszę.
Ostatni raz się przytuliłyśmy i Emily odeszła. Odprowadziłam ją jeszcze wzrokiem a kiedy znikła mi z pola widzenia udałam się w stronę mojego samochodu.
Reszta dnia była nudna, dwie godziny po tym jak wróciłam do domu zadzwoniła Em ze już wylądowała, ze wszystko jest dobrze i opowiedziała mi krótko jak w Paryżu jest pięknie. Wieczorem zadzwonił też Harry mówił że bardo za mną tęskni i takie tam. O godzinie 20 leżałam już ubrana w piżamę z książką w ręcę.

________________
Dziękuję za miłe słowa pod ostatnim rozdziałem.
Przepraszam bardzo bardzo bardzo, że tak długo nic nie dodawałam ale nie miałam czasu.. Wiecie szkoła... Następny rozdział pojawi się dużo szybciej.
5 KOMENTARZY = NASTĘPNY ROZDZIAŁ

piątek, 18 stycznia 2013

Rozdział 3.

Dzisiejszej nocy, źle spałam. Obudziłam się o 8.45 aż zdziwiłam się, że tak wcześnie wstałam. Dzisiejszy dzień zapowiadał się koszmarnie. Za oknem było szaro zapowiadało się na deszcz. Poszłam do pokoju Emily, spała więc nie chciałam jej budzić. Zeszłam na dół w celu zrobienie sobie śniadania. Zajrzałam do lodówki wyjęłam z niej szynkę, pomidora i masło. Zrobiłam sobie cztery kanapki i duży kubek ciepłej herbaty po czym usiadłam na kanapie w salonie. Z szafki wyjęłam gruby biały koc i usiadłam z powrotem na kanapę otulając się nim szczelnie. Do jednej ręki wzięłam kanapkę a do drugiej pilot włączając nim telewizor. Od razu przełączyłam na HBO akurat film przyrodniczy. Siedziałam już tak jakieś dwie godziny, zaczęło mi się nudzić, zaniosłam naczynia do zmywarki poszłam na górę do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i położyłam na kolana laptopa. Weszłam na twitter'a, fb nie było nic ciekawego. Weszłam na Youtube i zaczęłam oglądać teledysk do piosenki Kiss You- One Direction. Oczywiście nie obyło się bez śmiechu, nagle Emily weszła a raczej wbiegła do mojego pokoju krzycząc.
-Może by tak trochę ciszej!? Jest dopiero 10! Ja chcę jeszcze spać a ty mi w tym przeszkadzasz - wydzierała się na mnie jak by nie wiem co się stało.
-Emily uspokój się i siadaj koło mnie, pokaże ci coś.
Przyjaciółka usiadła koło mnie z grymasem ale chwili potem zaczęła śmiać się razem ze mną.
-To jest świetne! - mówiła śmiejąc się.
-Masz racje, zobacz jaki Harry jest tu przystojny. - powiedziałam przysuwając głowę bliżej monitora.
-Z resztą jak każdy z nich. - w tym samym momencie zadzwonił mój telefon. Dzwonił Harry.
-Cześć.
-Hej. -powiedziałam uśmiechając sama do siebie.
-Masz dziś czas? - spytał niepewnie.
-Tak mam a co?
-Co ty na to żebyśmy i dziś poszli na spacer?
-To nie jest taki zły pomysł.
-Ok. To ja będę po ciebie o czwartej. Pa - powiedział i rozłączył się.
Odwróciłam się do przyjaciółki widziałam, ze posmutniała.
-Ej, dlaczego się smucisz?
-Olivia bo ja.. Ja jadę za dwa dni na sesję zdjęciową do Paryża na dwa tygodnie.
-Naprawdę? To super!
-Naprawdę nie jesteś na mnie zła, że zostawiam cie na tak długo?
-Nie no coś ty. To od zawsze było twoim marzeniem a teraz masz szanse je zrealizować.
-To w takim razie może pójdziemy na jakieś zakupy. Co ty na to?
-Dobry pomysł. to za 15 minut spotykamy się na dole. - puściłam jej oczko i udałam się do łazienki w poszukiwaniu czegoś na dziś. zdecydowałam się na to i do tego czarne botki za kostkę. Poszłam do łazienki wykonałam poranną toaletę i makijaż. Piętnaście minut później byłam już gotowa. Emily stała już koło drzwi i czekała na mnie. Była ubrana w to. Założyłyśmy jeszcze na siebie kurtki i byłyśmy gotowe do wyjścia.
*Kilka godziny później*
Obie wróciłyśmy obładowane torbami.
-Ja niedługo idę. - powiedziałam siadając zmęczona na kanapie.
-Skoro musisz.. - westchnęła i poszła do kuchni napić się.
-Olivia.. - w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. -Pójdę otworzyć.
-Hej Oli. - powiedział po czym pocałował mnie w policzek. -Gotowa?
-Tak możemy już iść. -rzuciłam na pożegnanie krótkie 'pa' i wyszłam z domu.
-Ślicznie wyglądasz.
-Harry, nie przesadzaj. Ale dziękuję.
-Wiesz co, może pójdziemy do mnie do domu, poznasz resztę chłopaków co ty na to?
-No dobra możemy iść do ciebie.
Harry jak na dżentelmena przystało otworzył mi drzwi.
-Harry nie musiałeś. - zaśmiałam się pod nosem.
-Ale chciałem. - powiedział i uśmiechnął się pokazując rząd białych ząbków.
Po piętnastu minutach jazdy dotarliśmy do domy chłopaków chodząc do tam od razu usłyszałam czyjeś krzyki.
-Nie zwracaj na nich uwagi. Są walnięci.
Nic nie odpowiedziałam tylko uśmiechnęłam się do loczka.
Chłopak lekko pociągnął mnie za rękę do salonu, w którym na kanapie siedziała reszta. Harry chrząknął na co oni odwrócili się na raz.
-Hej. -powiedziałam niepewnie.
-Cześć piękna. - powiedział Zayn całując mnie w rękę.
-To jest Liam, Niall, Louis no i Zayn. A to jest Olivia. - wskazał na mnie.
Resztę czasu spędziliśmy rozmawiając o tym jak to ja znalazłam się w Londynie jak jest w Polsce itd.
-Chłopaki miło mi się z wami rozmawia ale ja już będę się zbierała późno już.
-Nie możesz zostać u nas na noc? - spytał Niall.
-Wiesz co może innym razem. - powiedziałam patrząc się a blondyna.
-To ja cię odprowadzę. - zadeklarował Hazza.
-Nie, dam sobie radę,. - odparłam wstając z kanapy.
-Nalegam. - Harry zrobił maślane oczka nie mogłam im się oprzeć więc zgodziłam się żeby mnie odprowadził.
Jechaliśmy samochodem w ciszy jedynie grała cicho muzyka.
-Olivia.. - zaczął nie pewnie.
-Tak?
-Bo my, to znaczy ja i chłopaki wyjeżdżamy jutro w trasę i nie będzie nas przez trzy tygodnie. - widać było, że posmutniał.
-Jakoś damy radę. - powiedziałam i pogładziłam chłopaka po ramieniu na co on spojrzał mi sie w oczy.
-Harry patrz na drogę. - zaśmiałam się.
-To nie jest takie proste.
-Dlaczego?
-Bo nie mogę sie na ciebie napatrzeć.
Nic nie odpowiedziałam tylko zaśmiałam się sama do siebie i zaczęłam spoglądać w szybę obok mnie. Chwilę potem znaleźliśmy się już pod moim domem Wysiadłam z samochodu a Harry za mną. Stanęłam obok drzwi samochodu czekając aż Harry podejdzie do mnie.
-Szkoda, że musisz już iść. - powiedział odgarniając mi kosmyk włosa który właśnie opadł mi na oko.
-Ja tez z chęcią bym jeszcze u ciebie została ale wyjeżdżasz jutro i musisz się wyspać.
-W sumie masz rację.
Harry przekręcił głowę w bok pokazując wskazującym palcem policzek. Zbliżałam jego twarz do jego w celu pocałowania go w policzek ale on odwrócił twarz tak, że pocałowałam go w usta.
-Harry...
-Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać. Nie będziemy widzieli się AŻ dwa tygodnie.
-No dobrze wybaczam ci. - powiedziałam i udałam się w stronę drzwi. Otwierając je słyszałam jak Harry odjeżdża. Wchodząc do domu było ciemno. Zapaliłam światło na korytarzu , zdjęłam kurtkę i buty. Elimy musiała już spać w końcu była już prawie 9 w nocy. Weszłam po cichu na górę i poszłam do swojego pokoju. Weszłam do łazienki wzięłam długi prysznic ubrałam się w piżamę i weszłam do łóżka. Ciągle miałam w głowie to co zdarzyło się pod moim domem. Zastanawiam się tez dlaczego Harry to zrobił. Nie wiem nie mam pojęcia. Jak będzie okazja spytam się go o to. A teraz nie będę sobie już zaprzątać tym głowy.  Ułożyłam się wygodnie na łóżku i zasnęłam.


_______________
Każdy kto przeczyta ten rozdział niech doda komentarz, wtedy będę wiedziała ile osób to czyta i czy mam dla kogo pisać ;D

sobota, 12 stycznia 2013

Rozdział 2.

Z mojego jakże cudownego snu o jednorożcach hasających sobie na polanie wybudził mnie dźwięk sms'a. Był to sms od Harry'ego w którym przypomniał mi, ze dziś o trzeciej jesteśmy umówieni na spacer w odpowiedzi napisałam, ze pamiętam i już nie mogę się doczekać. Położyłam telefon na szafeczce która stała kolo łózka o udałam się do szafy w poszukiwaniu czegoś na dziś  Zobaczyłam  ze za oknem jest w miarę ładna pogoda wiec obrałam się w to. Już schodząc po schodach poczułam piękny zapach jajecznicy z bekonem.
-Hej Emily.
-Hej Olivia. Co ty taka cala w skowronkach jesteś?
-Dziś idę na spacer z Harrym, zapomniałaś?. - powiedziałam z uśmiechem na twarzy siadając przy stole i czekając aż Em poda mi śniadanie.
-A no tak. - przyjaciółka uśmiechnęła się do mnie po czym podała mi jajecznice.
-Smacznego.
-Smacznego . - odpowiedziałam.
Na zegarku była godzina 12 wiec postanowiłam te dwie godziny wykorzystać na spędzenie czasu z przyjaciółka. Ostatnio jakoś mało ze sobą rozmawiałyśmy wiec postanowiłyśmy to nadrobić.
Usiadłyśmy razem na kanapie włączyłyśmy sobie nic innego jak  One Direction i zaczęłyśmy rozmawiać śmiejąc się przy tym w niebo glosy.
-Ej, a pamiętasz jak jeszcze byłyśmy w Polsce i chodziłyśmy nad jezioro kapać się? - powiedziała przyjaciółka wspominając tamte czasy.
-Tak to były niezapomniane chwile- zaśmiałam się.
Siedziałyśmy tak jeszcze jakiś czas wspominając dawne czasy. Spojrzałam na zegarek była już trzecia, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.
-To pewnie Harry otworzę.
-Cześć powiedział Harry po czym pocałował mnie w policzek.
-A to za co?
-A tak na przywitanie- uśmiechnął się. -Ślicznie wyglądasz.
-Dziękuję ty też nieźle się prezentujesz. Wejdź przedstawię cię komuś. - powiedziałam i przepuściłam loczka w drzwiach.
-Harry to Emily, poznajcie się.
-Cześć Emily jestem. - powiedziała nieśmiało dziewczyna.
-Harry miło cie poznać.
-To my już pójdziemy. -  powiedziałam do dziewczyny przytulając ją jednocześnie.
-Do zobaczenia. -  powiedział wesoło Hazza.
Wyszliśmy z mojego podwórka kierując się w stronę Starbucksa.
-Powiesz mi coś o sobie? -spytał niepewnie Harry.
- A co chcesz wiedzieć?
-Wszystko. - odpowiedział po czym zaśmiał się.
-Mhm. Od czego by tu zacząć  Interesuje się moda rysunkiem, jestem odważną pewną siebie osoba co nie oznacza, że nie jestem nieśmiała.
-Londyn to twoje rodzinne miasto Tu się urodziłaś?
-Nie, urodziłam się w Polsce i jakiś czas temu przeprowadziłam się tu. Pewnie zapytasz dlaczego..
-Tak właśnie miałem się o to zapytać.
-Przeprowadziłam się tu ponieważ 2 lata temu moi rodzice umarli. Trafiłam do domu dziecka i tam właśnie poznałam Emily. Nie chciałam już mieszkać w Polsce bo wszystko przypominałoby mi moich rodziców do których bardzo byłam przywiązana, bardzo przeżyłam ich śmierć  przestałam jeść, ale po jakimś czasie można powiedzieć, że wszystko wróciło do normy. - Harry przysłuchiwał  przypatrując mi się uważnie kiedy zauważył, że z moje policzka poleciała łza przytulił mnie.
-Wszystko będzie dobrze. - powiedział po czym pogłaskał mnie po plecach.
-Dziękuje, brakowało mi tego. Powiedziałam ocierając łzę.
-Zawsze do usług.
Oboje zaczęliśmy się śmiać. Weszliśmy do Starbucksa usiedliśmy przy stoliku na końcu pomieszczenia. Po chwili podeszła do nas kelnerka pytając się co zamawiamy.
-Olivia co zamawiasz. - spytał się chłopak.
-Gorącą czekoladę.
-W takim razie poprosimy dwa razy gorącą czekoladę. - powiedział uśmiechając się ciepło do kelnerki. po czym zaczął przyglądać się mi.
-Dlaczego się tak na mnie patrzysz?
-Bo ładna jesteś. - powiedział po czym poczułam, ze moje policzki robią się czerwone.
-Harry przesadzasz, wcale nie jestem taka ładna.
- Oj uwierz, że jesteś.
Kelnerka przyniosła nam nasze zamówienia, wypiliśmy czekoladę,  zapłaciliśmy i wyszliśmy z kawiarni.
-To gdzie teraz idziemy? - spytałam
-Może pójdziemy nad Tamizę? Pokaże ci fajne miejsce. - zaproponował loczek.
-Czemu nie, chodźmy.
Po jakichś 20 minutach znaleźliśmy się nad brzegiem rzeki. Stała tam ławka, usiedliśmy nie niej.
-Nie jest ci zimno? - spytał z troska w głosie Harry.
-Mówiąc nie skłamałabym.
Harry zdjął z siebie marynarkę po czym zarzucił ją na moje ramiona.
-Dziękuję. - powiedziałam przytulając się do loczka.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy, Hazza opowiadał mi swoje dzieciństwo niektóre sytuacje bardzo mnie rozśmieszyły ale niektóre nie były aż takie śmieszne.
Nastała chwila ciszy spojrzałam się na Harry a ten zaczął zbliżać się do mnie, gdy poczułam jego oddech na skórze momentalnie odsunęłam głowę.
-Harry to za wcześnie, ja.. ja nie mogę. - wstałam z ławki i bez namysłu zaczęłam iść w kierunku domu.
-Olivia zaczekaj! Ja nie chciałem, przeprasza.
Po tych słowach zatrzymałam się, Harry podbiegł do mnie.
-Przepraszam nie chciałem.
-Harry to wszystko za szybko się dzieje.. Kiedyś w Polsce poznałam tak samo czarującego chłopaka jak ty.
Z nim też wszystko szybko się działo i po tygodniu zostawił mnie. Ja nie chce drugi raz przeżyć tego samego.
Powiedziałam z łzami w oczach.
-Już spokojnie. - przytulił się do mnie i zaczął gładzić po plecach.
-Na ciebie mogę poczekać aż do końca świata. - szepnął cicho, tak czy inaczej usłyszałam to ale nie chciałam się odzywać.. Było mi tak dobrze, ze nie chciałam przerywać tego.
Chwile potem zaczęliśmy iść w stronę mojego domu bo Harry uparł się, ze mnie odprowadzi. Gdy byliśmy już pod moimi drzwiami Harry życzył mi dobrej nocy i pocałował mnie tylko w policzek.
-Lubię jak się rumienisz. - uśmiechnął się pokazując dołeczki które strasznie mnie pociągały.
-Do zobaczenia. - powiedziałam przytulając się jeszcze raz do loczka.
Odprowadziłam go jeszcze kawałek wzrokiem i weszłam do domu.
-Wróciłam! - krzyknęłam.
-Hej. No i jak było? - pytała zaciekawiona.
-Było świetnie.
-Mam nadzieje, ze coś z tego będzie - powiedziała zadziornie przyjaciółka.
-Emily! On jest gwiazdą a ja zwykłą dziewczyną.
-No i co z tego.
-No i to, ze ma pewnie już kogoś na oku. Jest już kolacja? - spytałam zmieniając temat.
-Tak już jest. Idź umyj ręce i siadaj do stołu. - dodała i poszła w stronę kuchni.
Ja zrobiłam to co kazała po czym udałam się do kuchni.
-Mmm, jak pięknie pachnie. Co to?
-Serowa zapiekanka z makaronem i z warzywami.
-Brzmi nieźle. Ciekawe czy tak samo smakuje.
Nałożyłam sobie na talerz kawałek i posmakowałam.
-Emily to jest pyszne.
-Dziękuję, myślałam, ze nie będzie ci smakowała.
-Nie zapominaj, ze twoje jedzenie zawsze mi smakuje. A ty jak dziś spędziłaś dzień?
-Poszłam z Alex'em na miasto, potem poszłam do niego i jaką godzine temu wróciłam do domu, żeby zdążyć z kolacją zanim ty do domu wrócisz.
-Kochana jesteś. - Powiedziała i przytuliłam ją.
Po zjedzonej kolacji pomogłam przyjaciółce włożyć naczynia do zmywarki. Spojrzałam na zegarek była dopiero 19 więc postanowiłyśmy obejrzeć jakiś film. Zdecydowałyśmy się na Skyfall. Słyszałam, ze to świetny film więc nic nie stało na przeszkodzie aby go obejrzeć. Alice w tym czasie robiła nam popcorn.
-Chodź już bo film się zaczął.
-Już idę, idę.
Po dwóch i pół godzinie film się skończył, obie zmęczone rozeszłyśmy się do swoich pokoi.
Wzięłam z szafy piżamę poszłam do łazienki umyłam się i wskoczyłam do łóżka. Weszłam jeszcze na chwile na twitter'a zobaczyć czy jest coś nowego. Zobaczyłam że Harry dodał tweeta o treści: "Dzisiejszy dzień spędziłem z najładniejszą kobietą na świecie". Uśmiechnęłam się sama do siebie. Zobaczyłam , że Harry tez mnie obserwuje więc tak samo jak on dodałam tweeta o podobnej treści: "Dzisiejszy dzień spędziłam z najprzystojniejszym mężczyzna na świecie". Odłożyłam laptopa na szafkę nocną ułożyłam się wygodnie na łóżku gdy nagle mój telefon zaczął wibrować. Podniosłam głowę i zobaczyłam, ze telefon leży na drugim końcu pokoju. Ociągając się wstałam z łóżka i udałam się w stronę szafki na której leżał iPhone. Przyszedł do mnie sms od Harry'ego. Napisał w nim: " Dobrej nocy ;*" W odpowiedzi odpisałam, ze jemu też życzę dobrej nocy po czym weszłam pod kołdrę i momentalnie zasnęłam.

__________________
Mam nadzieję, ze ten rozdział tez wam się podoba.
Jeśli macie jakieś uwagi co do rozdziału to piszcie.
Przepraszam za błędy ;x
HEHEHE NASZ ZAYNUŚ MA JUŻ 20 LAT ;D

środa, 9 stycznia 2013

Rozdział 1.

Od jakiegoś czasu mieszkam w Londynie ponieważ moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym 2 lata temu. Chciałam wymazać to z pamięci ale jest to niemożliwe wiec choć w części chciałam o tym zapomnieć więc właśnie dlatego przeprowadziłam się właśnie tu, do Londynu. Pewnego jakże pochmurnego dnia, jak to zazwyczaj w Londynie bywa wstałam o 10 rano. Wstając z łóżka przetarłam oczy i skierowałam się do szafy. Wyciągnęłam z niej to po czym poszłam do łazienki. Poranna toaleta zajęła mi 20 minut, postanowiłam zrobić Emily niespodziankę i przygotować jej śniadanie. Zeszłam na dół kierując się w stronę kuchni. W lodówce świeciło pustkami więc postanowiłam wybrać się do sklepu. Nałożyłam na siebie kurtkę , chwyciłam torebkę w ręk po czym wyszłam. Dobrze, że wczoraj nie wyjęłam mojego iPoda z kieszeni kurtki. Włożyłam słuchawki do uszu i gdy poleciały pierwsze dźwięki piosenki One Direction - Kiss You od razu zaczęłam śpiewać sobie pod nosem. Wszyscy przechodnie patrzyli się na mnie jak na nienormalną. Jakoś nie przeszkadzało mi to. Wchodząc do sklepu wpadłam na nieznajomą postać. Był to chłopak, miał na sobie fioletową bluzę z Jacka Wills'a, na nogach ciemne spodnie. Na głowę zarzucony miał kaptur z którego wystawały ciemne loczki a na nosie miał ciemne okulary.
-Oj, przepraszam - powiedziałam patrząc na niego.
-Nic się nie stało, Harry jestem. - wyciągnął jedną rękę z kieszeni spodni i podał mi ją.
-Olivia - odpowiedziałam i odwzajemniłam gest po czym poczułam, że moje policzki robią się czerwone.
-Może dasz zaprosić się na kawę? Tu niedaleko jest całkiem fajna kawiarnia.
-Jasne - powiedziałam nieśmiało.
Idąc w stronę kawiarni rozmawialiśmy śmiejąc się ze wszystkiego. Będąc w niej zajeliśmy miejsce na końcu pomieszczenia przy dwuosobowym stoliku. Chwilę potem podeszła do nas kelnerka podając nam kartę.
-Ja poproszę kawę.
-Ja tez - powiedział Harry po czym spojrzał się na mnie.
-Dlaczego mi się tak przyglądasz? - spytałam nieśmiało.
-Olivia bo ja muszę ci coś powiedzieć.. - zaczął niepewnie.
-Tak?
-Bo ja.. - uciął po czym zdjął okulary.
-Nie wierzę. - wyszeptałam.
-Tylko proszę cię nie krzycz. - powiedział po czym założył z powrotem okulary.
-Bez przesady nie jestem taka jak te inne fanki. Po prostu nadal nie mogę w to uwierzyć.
Siedzieliśmy tam jeszcze jakieś pół godziny.
-Wiesz co ja już będę szła. Muszę jeszcze zrobić zakupy.
- Naprawdę musisz już iść? - widać było, że posmutniał.
-Tak, moja przyjaciółka zapewne się o mnie martwi, a telefonu nie wzięłam.
- No okej, skoro musisz.
- Ale wiesz co daj mi swój numer telefonu.
Harry od razu uśmiechnął się po czym dał mi swój numer. Gdy żegnaliśmy się Harry dał mi całusa w policzek i rzucił krótkie 'cześć' a ja czułam, że oblewam się rumieńcami. Wracając do domu wstąpiłam jeszcze do sklepu, kupiłam najpotrzebniejsze rzeczy i wróciłam do domu.
-Olivia, gdzie ty byłaś?! Martwiłam się o ciebie. Następnym razem bierz telefon ze sobą! - krzyczała na mnie ale i tak wiedziałam, że zaraz jej ta złość przejdzie.
-Przepraszam. - powiedziałam po czym przytuliłam ją i rzuciłam zakupy na blat w kuchni.
-Emily, nie uwierzysz co się stało. - zaczęłam.
-No mów. - powiedziała równie podekscytowana jak ja.
Opowiedziałam jej co się stało. Ona zaczęła skakać po całym domu, wrzeszcząc coś bez sensu.
-Emily uspokój się. - zaśmiałam się.
-O boże znasz Harrego Stylesa! Nie wieże! - powiedziała i usiadła spokojnie.
-No ja też nie mogłam w to uwierzyć.
Wstałam nie czekając co powie moja przyjaciółka i skierowałam się do kuchni w celu przygotowania obiadu ponieważ było już po 12.
-Emily co powiesz na pieczonego kurczaka z warzywami?! - krzyknęłam bo przyjaciółka była na górze.
-Okej. Jak już będzie gotowe zawołaj mnie!
-Ok. Ej a może zaprosisz Alexa?!
-Świetny pomysł, już do niego dzwonie!
Emily zadzwoniła do swojego chłopaka a ja zabrałam się za przygotowanie obiadu. Mniej więcej godzinę puźniej wszystko było już gotowe. Do drzwi zadzwonił dzwonek.
-Emily otwórz drzwi! Bo ja jestem zajęta!
-Już idę! - posłusznie zeszła na dół i otworzyła drzwi gdzie stał Alex.
-Cześć kochanie. - powiedział czule chłopak po czym pocałował ją.
-Cześć misiek, wchodź.
-Mm, jak tu ładnie pachnie - zachwycał się chłopak.
-Siadajcie, już podane - powiedziałam po czym przywitałam się z gościem.
-Smacznego. - powiedział Alex a my odpowiedzieliśmy mu tym samym.
Po zjedzeniu obiadu Alex i Emily poszli do jej pokoju a ja zaczęłam sprzątać talerze ze stołu. Po włożeniu ich do zmywarki udałam się do swojego pokoju. Postanowiłam w nim trochę posprzątać bo nie było w nim za czysto. Gdy skończyłam usłyszałam, że mój telefon dzwoni. Odebrałam i usłyszałam głos Harrego.
-Hej Olivia. To ja Harry.
-Tak wiem. - zachichotałam.
- Skąd wiesz? - spytał.
-Poznałam cię po głosie.
-Wiesz co, może jutro po obiedzie wyszlibyśmy razem na spacer? - spytał niepewnie.
-Jasne, świetny pomysł.
-Ok, to jutro przyjadę po ciebie o trzeciej.
-Skąd wiesz gdzie ja mieszkam? - spytałam lekko zmieszana.
-Poprosiłem mojego menagera żeby dowiedział się gdzie mieszkasz. - Zaśmiał się. - Mam nadzieję, że nie gniewasz się na mnie.
-Na ciebie nie da się gniewać - powiedziałam uśmiechając się sama do siebie.
-Ok. To jutro będę po ciebie o trzeciej. Pa. - powiedział i rozłączył się. Weszłam jeszcze na facebook'a i na twittera i zobaczyłam, że Harry dodał twetta o treści: "Jutrzejszy dzień już teraz mogę zaliczyć do najlepszych" Zaśmiałam się pod nosem i zamknęłam laptopa po czym zeszłam na dół w celu obejrzenia jakiegoś ciekawego filmu. Zauważyłam, że moje gołąbeczki obściskują się w kuchni wiec jak najciszej poszłam do salonu położyłam się na kanapie i włączyłam jakiś film. Chwilę potem  podszedł do mnie Alex i  podziękował za obiad i poszedł do siebie. Emily dosiadła się do mnie i razem oglądałyśmy film.
-Emily.. - zaczęłam. Wiem, że jutro dzień miałyśmy spędzić razem.. ale Harry zadzwonił dziś i spytał się czy nie poszła bym z nim jutro ma spacer i zgodziłam się.
-Olivia nic się nie stało.
-Naprawdę?
-Tak naprawdę.
-Dziękuję ci bardzo, kocham cię. - po tych słowach przytuliłam ją jak najmocniej mogłam.
-Olivia już starczy bo udusisz mnie. - zaśmiała się.
Gdy film dobiegł końca pożegnałyśmy się życząc sobie dobrej nocy i rozeszłyśmy się do swoich pokoi. Poszłam do łazienki wziąć prysznic ubrałam się w piżamę i poszłam spać.

______________
Od razu z góry przepraszam za błędy ;)
Mam nadzieję, że podoba się wam mój pierwszy rozdział.
Proszę was abyście zostawiły komentarz czy podoba się wam czy może jednak nie.
Następny rozdział będzie za jakieś dwa może trzy dni. :)

Bohaterowie.

Olivia Williams

Miła, uśmiechnięta 18-stolatka.
Niedawno przeprowadziła się wraz ze swoją przyjaciółką
Emily do Londynu gdzie mieszkają razem.
Przez jakiś czas mieszkała w domu dziecka 
 ponieważ jej rodzice zgineli w wypadku samochodowym.
Uwielbia rysować. Jej największym marzeniem jest poznać One Direction.



Emily Swan


Najlepsza przyjaciółka Olivii.
Poznały się w domu dziecka.
Ma 18 lat. Jej pasją jest fotografia.
Emily odnalazła już swoją miłość.. Alexa
Tak jak jej przyjaciółka jest fanką One Direction.



Megan Carter
(Dopiero od 5 rozdziału)


Bliska koleżanka Olivii i Emily.
Znają się z domu dziecka. Kiedy dziewczyny wyjechały z Polski
 kontakt pomiędzy nimi urwał się. Ma 19 lat.
 Jest bardzo cichą, nieśmiałą dziewczyna.



Alex



Tak samo jak Olivia i Emily ma 18 lat.
Nie przepada za One Direction.
Kocha nad życie swoją dziewczynę Emily.
Dlatego potrafi być o nią cholernie zazdrosny.






One Direction


Od lewej:


Harry Styles- 18 lat. Wysoki, szczupły chłopak z brązowymi, kręconymi włosami i zielonymi oczami. Gdy się uśmiech na policzkach ma dołeczki. Jest typem flirciarza.

 Zayn Malik-19 lat. Czarnowłosy mulat o jasnobrązowych oczach. Wysoki i szczupły. Jest prawdziwym Bad Boy’em. Boi się wody. Ma dziewczynę Perrie Edwards.

Niall Horan-19 lat. Średnio wysoki blondyn z pięknymi niebieskimi oczami. Jest Irlandczykiem. Potrafi grać na gitarze. Kocha jeść.

Louis Tomlinson- 21 lat. Wysoki brunet o pięknych niebiesko-zielonych oczach. Lubi paski i marchewki. Jest wielkim fanem zespołu The Fray. Ma dziewczynę Eleanor Calder.

Liam Payne-19 lat. Brązowooki brunet. Wysoki. Ma piękny uśmiech. Boi się łyżek. Jest największym fanem Disney’a. Uwielbia „Toy Story”. Ma dziewczynę Danielle Peazer.



Danielle Peazer


Tancerka, dziewczyna Liama, przyjaciółka Eleanor i Perrie.
 Zawsze stara się pogodzić dziewczyny, bo jest jej smutno, kiedy bliskie dla niej osoby się kłócą.
 Uważa, że jej włosy przypominają makaron.



Perrie Edwards


Dziewczyna Zayna , śpiewa w zespole Littel Mix.
 Uważa się za wielką szczęściarę, kocha swoje życie.
 Jedyną rzeczą, którą chciałaby w nim zmienić były częste kłótnie z Eleanor.
 Zawsze chciała się z nią pogodzić, ale nigdy nie potrafiła zrozumieć jej postępowania.



Eleanor Calder



Dziewczyna Louisa, modelka.
 Lubi swoje życie, chociaż jest bardzo wybredna.
 Nie dogaduje się z Perrie, bo nie lubi jej gadatliwości i tego, że zawsze mówi co myśli.
 Kiedyś starała się zaakceptować Perrie i się z nią pogodzić, ale nie potrafiła.

+

Dom z zewnątrz: 


Salon:


Kuchnia: 


Sypialnia Olivii:


Sypialnia Emily:


Łazienka Olivii:


Łazianka Emily