piątek, 15 lutego 2013

Rozdział 4.

Obudziłam  się dziś w bardzo dobrym humorze. Za oknem świeci słońce co w Londynie zdarza się rzadko. Wstając z łóżka spojrzałam na zegarek pokazywał godzinę 11. Podeszłam do szafy, wyjęłam z niej to i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic ubrałam, umalowałam się zajęło mi to w sumie 40 minut. Zeszłam na dół gdzie po kuchni krzątała się Emily.
-Hej kochana. - mówiłam przytulając ją jednocześnie.
-Hej siadaj do stołu.
-Mmm, ładnie pachnie co to?
-Naleśniki, twoje ulubione. - powiedziała z tym jej charakterystycznym uśmieszkiem.
-O dziękuje. To jest jakaś okazja że ty robisz mi śniadanie? - zdziwiłam się.
-Nie. Chciałam ci sprawić przyjemność. Zawsze to ty robiłaś mi śniadanie wiec chociaż raz ja chciałam cie wyręczyć w tym.
-Jeszcze raz dziękuje.
-Nie ma za co kochana.
-Wiesz co... Może dziś wybrałybyśmy się na jakiś spacer a potem do kina?
-Świetny pomysł. Zjemy i idziemy?
-Jasne.
Jak powiedziałyśmy tak rozrobimy. Najpierw przechadzałyśmy się po londyńskich uliczkach potem poszłyśmy pod London Eye. Oczywiście Em nie mogla przepościć takiej okazji i zrobiła nam parę zdjęć.
-Pójdziemy do jakiejś kawiarni napić się czegoś, zjeść?
-Ok. W sumie to ja tez trochę zgłodniałam. - odparłam
Będąc w kawiarni zajęłyśmy stolik po czym złożyłyśmy zamówienie.
-Ja poproszę kawę z mlekiem i możne kawałek szarlotki.
-Ja poproszę to samo. - powiedziała Em milo się uśmiechając. -Mam nadzieję, ze nie będziesz się nudziła beze mnie.
-No nie wiem, oprócz ciebie i chłopaków nikogo nie znam. A oni tez wyjeżdżają.
-Właśnie a propos nich. Kiedy mnie z nimi poznasz? - spytała z tym swoim uśmieszkiem.
-Będzie to możliwe dopiero za trzy tygodnie.
-No cóż. Będę musiała poczekać.
-Nie masz wyjścia. - zaśmiałyśmy się dość głośno.
W międzyczasie kelnerka przyniosła nam masze zamówienie, gdy skończyłyśmy jeść była godzina 16.
-Może teraz pójdziemy  do kina? - spytałam przyjaciółki.
-Okej.
Nie wiedziałyśmy co wybrać w końcu zdecydowałyśmy się na Hobbita. Seans trwał mniej więcej dwie godziny. Potem udałyśmy się do domu bo Em musiała się jeszcze spakować bo jutro rano miała już wylatywać do Paryża.
-Nie powiem. Film był świetny - wyraziła swoja opinie Em.
-Zgadzam się z tobą.
Weszłyśmy do domu ja udałam się do kuchni w celu przygotowania kolacji a Emily poszła się spakować.
-Emily! Kolacja na stole! - krzyknęłam aby usłyszała.
-Już idę!
Po zjednanej kolacji Em pomogła mi włożyć talerze do zmywarki i pożegnałyśmy się życząc sobie milej nocy po czym rozeszłyśmy się do swoich pokoi.
Usłyszałam jak mój telefon cały czas wibruje. Odebrałam.
-Tak słucham?
-No nareszcie! Myśleliśmy ze coś ci się stało. Dzwoniłem cały dzień a ty nie odbierałaś.
-Przepraszam rano zapomniałam wziąć ze sobą telefonu.
-Dobrze wybaczam ci. - zaśmiał się.
-Co tam u ciebie i u chłopaków?
-Jak na razie jest dobrze, jutro mamy pierwszy koncert boje się trochę..
-Ty? Czego?
-No wiesz.. Zawsze stresuje się przed koncertem
-Wszystko będzie dobrze zobaczysz. Przecież to nie będzie pierwszy raz jak wychodzisz na scenę..
Rozmawiałam z chłopakiem jeszcze jakieś 15 minut. Rozłączyłam się wzięłam z szafy piżamę poszłam do łazienki wzięłam prysznic po czym położyłam się do łózka, wzięłam jeszcze na chwile laptopa na kolana. Weszłam na tt i zobaczyłam, ze Harry dodał wpis o treści: 'Usłyszałem jej głos, teraz mogę spokojnie zasnąć.' - czytając to uśmiechałam się pod nosem
Odłożyłam laptopa na szafkę nocna. Przykryłam się kołdra i zasnęłam od razu.
Obudziłam się i 7 bo chciałam jeszcze odprowadzić Em na lotnisko. Jak co rano wzięłam z szafy ubranie i poszłam do łazienki wykonać poranna toaletę. W domu było cicho wiec pomyślałam ze Em jeszcze nie wstała. Poszłam do jej pokoju by upewnić się. Tak jak myślałam Em jeszcze słodko spala, pewnie będzie się wydzierać "Czemu wcześniej mnie nie obudziłaś?!"
-Emily, wstawaj. - zaczęłam lekko potrząsać jej ramie.
-Mamo jeszcze chwilka... - zaczęła majaczyć
-Em to ja Olivia wstawaj bo zaraz spóźnisz się na samolot.
-Co?! Czemu wcześniej mnie nie obudziłaś?!- powiedziała a raczej krzyknęła zrywając się z łózka.
-Spokojnie.. Idź teraz do łazienki przebierz się w to. - podałam jej ubrania które leżały na fotelu przyszykowane już wczoraj. - A ja pójdę zrobić śniadanie i się wyrobimy spokojnie.
-Dzięki kochana. Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła.- mówiła całując mnie w policzek.
-No właśnie nic - zaśmiałam się. - Dobra idź się przebrać. Spotkamy się na dole.
Nie czekając na odpowiedz przyjaciółki zeszłam na dol aby zrobić nam śniadanie. Postanowiłam zrobić 4 omlety i ciepła herbatą.
Emily zeszła po 20 minutach już ubrana.
-Mmm jak ładnie pachnie co to?
-Omlet.
-Mówiłam ci już ze jesteś kochana?
-Tak chyba z milion razy. - obie zaśmiałyśmy się i zasiadłyśmy do stołu.
Była 8.30 kiedy wyjechałyśmy z domu. Na lotnisko dotarłyśmy po 30 minutach.
-Oli ja już muszę iść za chwile mój samolot odlatuje.
-Będzie mi ciebie brakowało. - powiedziałam ze łzami w oczach.
-Oj nie płacz. To tylko dwa tygodnie, szybko zleci.
-Łatwo ci mówić, dwa tygodnie bez ciebie to stracone dwa tygodnie.
-Przecież będziemy do siebie dzwoniły. Będzie dobrze. Przepraszam ale już muszę iść.
Widziałam jak Em do oczu też napływają łzy.
-Okej idź idź. Kocham cię. Pamiętaj nie zrób nic głupiego.
-Pamiętam pamiętam. Tez cię kocham. Będę tęsknić.
-Jak już wylądujesz napisz chociaż sms'a.
-Na pewno napiszę.
Ostatni raz się przytuliłyśmy i Emily odeszła. Odprowadziłam ją jeszcze wzrokiem a kiedy znikła mi z pola widzenia udałam się w stronę mojego samochodu.
Reszta dnia była nudna, dwie godziny po tym jak wróciłam do domu zadzwoniła Em ze już wylądowała, ze wszystko jest dobrze i opowiedziała mi krótko jak w Paryżu jest pięknie. Wieczorem zadzwonił też Harry mówił że bardo za mną tęskni i takie tam. O godzinie 20 leżałam już ubrana w piżamę z książką w ręcę.

________________
Dziękuję za miłe słowa pod ostatnim rozdziałem.
Przepraszam bardzo bardzo bardzo, że tak długo nic nie dodawałam ale nie miałam czasu.. Wiecie szkoła... Następny rozdział pojawi się dużo szybciej.
5 KOMENTARZY = NASTĘPNY ROZDZIAŁ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz